Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie nawywijała...
Liczyłam że na ładne oczy mnie przepuszczą z nadbagażem - niestety. Wzrok zranionej łani okazał się całkowicie nieskuteczny - Pan był nieubłagany, kazał przepakowywać i na podręczny.
W rezultacie wyjechałam z Polski jak prawdziwa "rumunka"... plecak, laptop i dwie reklamówi "Duty Free" zawierające 7kg moich ciuchów...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz