niedziela, 4 października 2009

Wylot

Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie nawywijała...
Liczyłam że na ładne oczy mnie przepuszczą z nadbagażem - niestety. Wzrok zranionej łani okazał się całkowicie nieskuteczny - Pan był nieubłagany, kazał przepakowywać i na podręczny.
W rezultacie wyjechałam z Polski jak prawdziwa "rumunka"... plecak, laptop i dwie reklamówi "Duty Free" zawierające 7kg moich ciuchów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz