Podjęłam dzisiaj decyzje - NIE WRACAM...
:)
Cieszycie się co? Zaraz pękniecie z zazdrości.
Dokonałam dzisiaj odkrycia, za sprawą którego radość przepełnia mą duszę.
Ale zacznę może od początku.
Od mojego przyjazdu minęły już 3 tygodnie z hakiem i zaczęłam poważnie myśleć nad znalezieniem zakładu kosmetycznego oferującego usługi depilacji woskiem. Próby znalezienia na własną rękę podarowałam sobie od razu. Po pierwsze nie byłam do końca przekonana czy taka usługa jest tu wogóle oferowana, a po drugie z przyczyn czysto komunikacyjnych. Po kilku dniach dumania nad problemem, sprawa zaczynała być coraz bardziej paląca, jako że tajgi nie mam zamiaru zapuszczać. Zdobyłam się więc na odwagę i przyhaczyłam koleżankę w pracy na osobności, delikatnie usiłując jej przekazać o co mi chodzi. Spojrzała na mnie jak na UFO po czym wyciągnęła wizytówkę salonu przy czym była szalenie zdziwiona że sama nie potrafię a wosk jest przecież powszechnie dostępny w każdej drogerii... Pociągnęłam więc temat i dowiedziałam się, iż w Rumuni wosk jest rzeczą na porządku dziennym, jak choćby używanie kremu do twarzy. Mało tego nie jest to żadna nowość, która przyszła z zachodu, bo używa się go od kilkuset lat jeśli nie dłużej. Umiejętność dokonywania takiego zabiegu jest przekazywana z matki na córkę od wielu pokoleń. Z usług kosmetyczek korzystają tylko leniwe panie oraz uwaga! PANOWIE, którzy są średnio utalentowani jeśli chodzi o zabiegi na ciele.
Trochę mnie to zawstydziło - nie powiem bo u nas z tego co pamiętam maksymalnie od kilkunastu lat można korzystać z tego "luksusu" jeśli nie krócej...
W każdym razie uzbrojona w adres salonu wybrałam się po pracy. Dodam że rzeczywiście jak czekałam na swoją kolej to z gabinetu wychodził Pan i po mnie też już czekał kolejny. I to nie jacyś metroseksualni jak Wam pewnie przyszło do głowy. Najnormalniejszy Pan w garniturze ok 50tki jeden, drugi może trochę młodszy, ale niewiele. I co Wy na to drodzy Panowie. Łyso, co?
Dodam jeszcze do tego wszystkiego, że pracują tutaj zupełnie inną techniką i mają inny materiał, także cały zabieg jest przynajmniej o połowę mniej bolesny.
Teraz pytanie co za radość przepełnia mą duszę...
Mówiąc oględnie chodzi przede wszystkim o cenę tych zabiegów, w sumie nie tylko tych - wszelkich usług kosmetycznych. Może zacytuje, bo dziabłam ulotkę z cenami jak wychodziłam:
Epilat lung (znaczy depilacja nóg) 20 lei
Epilat inghinal (znaczy depilacja bikini "brazylijskie") 15 lei
lej do złotego stoi praktycznie 1:1 więc sobie policzcie
W większości przypadków relacja cen Polska - Rumunia wypada bardzo podobnie, więc spodziewałam się porównywalnej kwoty i za usługi kosmetyczne. Nie miałam więc pojęcia zanim udałam się płacić, że koszt jest tak nieprzyzwoicie niski, tym bardziej że salon wyglądał na naprawdę dobrej jakości miejsce. Może nie jakiś "haj lewel" luksusowy ale porządny, duży salon z profesjonalnymi kosmetykami, wyposażeniem, miłą obsługą. Co prawda Pani, która mnie "obsługiwała" nie mówiła po angielsku, ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego co robi i bez moich instrukcji:). Zatem jak w końcu płaciłam w recepcji za zabiegi i dałam Pani na wszelki wypadek największy banknot jaki miałam przygotowana że jeszcze będę musiała dopłacić, a tu dostaje plik banknotów z powrotem... Wzięłam więc resztę do ręki i byłam tak zdębiała, że przez kilka sekund stałam ogłuszona i wpatrywałam się w papierki, zastanawiając się czy to nie pomyłka. Pani chyba musiała dostrzec osłupienie na mojej twarzy, bo zaczęłam mi tłumaczyć "dlaczego tak drogo" i machnęła cennikiem przed nosem. W euforii wetknęłam jej jeszcze dyche do kieszeni i odzyskawszy kontakt z rzeczywistością, kątem oka dostrzegłam że jedna z trzech Pań, na stanowiskach z upiększaniem paznokci, jest wolna. Wbiłam się więc jeszcze na manicure i pedicure (odpowiednio 13 lei i 17lei).
Matko, przecież ja te paznokcie to mogę tu co drugi dzień robić... Chyba już nikogo nie zdziwi dlaczego zaczyna mi się tak podobać. Chciałam jeszcze opublikować kilka pozycji cennika zabiegów na twarz, ewentualnie masaży wszelkiego rodzaju ale nie będę już dręczyć, szanownych koleżanek. O fryzjerze też nie wspomnę - ale szczerze mówiąc już zacieram łapki, z pięknymi pazurkami z frenchem za 13zł...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz