niedziela, 4 października 2009

Taksówka z lotniska

Jak na międzynarodowe lotnisko przystało i w Bukareszcie taksówki na lotnisku to "mafia". Już w pierwszej sekundzie za bramkami miałam "sympatycznego" Pana koło siebie powtarzającego "need a taxi". Na moje pytanie o cenę usłyszałam "forti, fortifajf juro". Mało mnie z butów nie wyrwało.
Ale jak na "kutą na cztery kopyta" Polkę przystało rozeznałam się szybko w sytuacji i znalazłam taksóweczki, stojące co prawda jakieś 100 metrów od hali przylotów, ale z normalnymi cenami i licznikiem. Wyszło w przeliczeniu 19, a Pan kierowca jeszcze jeszcze po drodze opowiadał mi jak rasowy przewodnik o "monjumentach", które mijamy:)
W sumie to jakby się tak zastanowić to firma zwraca za transfery więc mogłam się nie gimnastykować. Ale jak "program oszczędnościowy" to niech będzie że ja też będę czynną aktywistką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz