Dawno mnie tu nie było, ale myślę że czas najwyższy powoli zacząć aktualizować kilka wątków jako że wielkimi krokami zbliża się czas mojego powrotu do Bukaresztu. Jak się okazuje nie tylko ja jestem świadoma tego faktu - znalazłam dzisiaj ciekawą informację
Niespodziewany strajk sparaliżował transport publiczny w Bukareszcie - powiadomił zarząd transportu rumuńskiej stolicy - RATB.Nie jeżdżą autobusy, tramwaje i trolejbusy, działa zaś metro, obsługiwane przez inne przedsiębiorstwo. PAP
http://wprost.pl/ar/191161/Bukareszt-sparalizowany-strajkiem-komunikacji/
Najwyraźniej już się rozniosło że przylatuje za kilka dni i powoli przygotowują się na mój powrót. Pewnie wyszli z założenia że trening czyni mistrza i tym razem wolą być "well prepared" na nadchodzący disaster :) Aż się boje pomyśleć co mnie jeszcze może spotkać tym razem, tym bardziej że wiem że Rumunii są niezwykle utalentowani w kreowaniu abstrakcyjnej rzeczywistości...
Z drugiej strony jeśli mam być szczera to trochę brakowało mi tych wszystkich survivalowych sytuacji oraz nieustannie towarzyszącego mi uczucia "where the f... is gate to the next level". Podobno adrenalina też uzależnia:)
Wiem że data dzisiaj może być myląca ale ja naprawdę wracam i to nie Prima Aprilis:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz