poniedziałek, 16 listopada 2009

Pandemia wg Rumunii

Zawsze wiedziałam że mamy tendencję do paniki, nieco większą niż w przypadku innych narodów, ale nie myślałam że do tego stopnia.
Wyjeżdżając do Rumunii prawie 2 miesiące temu w Polsce głównym "sensacyjnym" tematem była oczywiście świńska grypa. Tym bardziej dziwi zamieszanie z tego powodu, ponieważ wtedy odnotowywano jedynie sporadyczne przypadki zachorowań. Ale nawet te pojedyncze były rozdmuchiwane przez media do niebotycznych rozmiarów. Oczywiście nie jestem w stanie na chwilę obecną stwierdzić jak wygląda w Polsce w tej chwili, ale z tego co przeczytam w internecie czy dowiem się od znajomych utwierdza mnie w przekonaniu że nic się nie zmieniło, a ludzie zaczynają powoli ulegać masowej panice.
Dla porównania mogę tylko powiedzieć że na przykładzie Rumunii można w sposób spokojny i wyważony podejść do tematu. Na chwile obecną, z tego co mi wiadomo liczba potwierdzonych przypadków grypy w Rumunii dobija do 1400 sztuk. Najwięcej w Bukareszcie chyba ponad 400. Codziennie mówi się o 60 do 80 nowych zachorowań. Naturalnie zamknięto kilka szkół (liczba 4 sztuki), po wykryciu większego skupiska wirusa i władze wyposażyły nawet policję i służby miejskie w maseczki, których notabene niewielu nosi chyba że pro forma na szyi. Chciałabym od razu zdusić również pomysł, który się pewnie nasuwa że media nie informują, władze wyciszają itp itd. Wręcz przeciwnie w mediach sporo się mówi o nowej grypie, prasa, telewizja na bieżąco dostarczają informacje zarówno o stanie w kraju jak i doniesienia ze świata. Nawet przez chwilę nasz premier i rzad był wielokrotnie stawiany za przykład, że odmówił zakupu i wzięcia odpowiedzialności na siebie za "wadliwą" szczepionkę, którą tutaj zakupiono dla odmiany. Sytuacja tylko jest dokładnie odwrotna, ludzie boją się nowej, nie sprawdzonej szczepionki i wietrzą podstęp i chęć wzbogacenia się firm farmaceutycznych i być moze polityków, którzy moga mieć "swój interes" związany ze szczepionkami. Jednak prawda jest taka, że tu nikt nie podnosi wrzawy, nie robi paniki z byle powodu. Oczywiście zachowywana jest ostrożność i na bieżąco śledzony temat, ale życie toczy się swoim rytmem. Nikt niepotrzebnie nie sieje zamętu, apteki nie są oblegane a lekarstwa i maski nie są masowo wykupywane. Jak widać można w cywilizowany sposób i ze spokojem podejść do tematu. Nikt nie zamyka całej szkoły z powodu jednego przypadku zachorowania, nikt nie pędzi na badania do szpitala bo się dowiedział że kolega z pracy 4 piętra niżej zachorował na grypę. Jak czytam dla odmiany polskie doniesienia to mam wrażenie ze tam jakaś pandemia panuje. I daleka jestem od bagatelizacji problemu - wręcz przeciwnie, ale myślę że sianie niepotrzebnego fermentu i bieganie do lekarza z byle kichnięciem nie przynosi niczego dobrego.
Daleczego wogóle o tym mówię. Dzisiaj rano w metrze czytałam sobie wiadomości z Polski - na marginesie, tutaj w metrze JEST ZASIĘG. Można pogadać, ewentualnie poczytać newsy na internecie i takie tam. Ale wracając do tematu. Po przeczytaniu kolejnego doniesienia, jak to pół Polski modli się w intencji chorego na grypę księdza, zaczęłam sie zastanawiać kiedy żałobę narodową wprowadzą, bo epiedemię to jak w banku ogłoszą jeszcze w tym tygodniu. Zaczęłam to wszystko przyrównywać do zachowania Rumunów i w tej samej sekundzie taki mały chochlik mi się włączył i ogranęła mnie przemożna ochota przeprowadzenia eksperymentu. Jako że tłok był straszny, jak to o poranku zaczęłam myśleć jakby to było gdybym na przykład kichnęła, najpierw w lewo a później w prawo... Nie zastanawiając się długo wprowadziłam moje przemyślenia w czyn. Co prawda kichnęłam tylko raz, ale jednak. I jakoś, nic wielkiego się nie wydarzyło, nikt mnie nie ukamieniował nie zlinczował, kilka osób jedynynie odwróciło się do mnie tyłem. Przesunąć nie mieli się za bardzo gdzie:) Trochę mnie rozczarowali powiem szczerze, oczekiwałam przynajmniej jakiś emocji.
Swoją drogą jestem ciekawa i chętnie porównam obserwacje, naturalnie jeśli ktoś się odważy, jak wypadłby taki eksperyment w polskim metrze albo zatłoczonym autobusie...

5 komentarzy:

  1. Ja bym chciał przez chwilke na poważnie bo mam pewne podejrzenia w kwestii Twoich obserwacji.
    Wydaje mi się, że Rumunie obserwujesz na żywo (bo jakos Cie nie widzę jako czytelniczki rumuńskich portali newsowych i oglądaczki rumuńskiej TV) choćby z powodu nieznajomości języka. Za to Polskę "odbierasz" przez TV i internet, czytasz te wszystkie portale, widzisz te fragmenty programów TV - bo znasz język i żyjesz tym co się dzieje.

    Dzieki temu widzisz jak gigantyczny jest rozdźwięk między tym co realne a tym co "medialne".

    Zapewniam cie, że w Polsce tez można kichać, też się nie nosi maseczek na ulicy.

    Podejrzewam, że na Ukrainie tez się żyje całkiem inaczej niz w "tefauenie"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Neil Postman "Zabawić się na smierć":
    Książka Neila Postmana to błyskotliwie opowiedziana historia o triumfie telewizji nad innymi środkami komunikowania i skutkach tego starcia. Zabawić się na śmierć to także opowieść o kulturze amerykańskiej i demokracji - wyważonej, stonowanej, opartej na racjonalnych podstawach - która ustępuje pola telewizyjnym obrazom i mało wybrednej rozrywce.

    Postman pokazuje, że we wszechwładnej "epoce show-bussinesu" życie odgrywane na szklanym ekranie okazuje się częstokroć ważniejsze od rzeczywistości, a telewizyjne emocje skutecznie redukują świat naszych przeżyć. Książka ta, choć pisana z amerykańskiej perspektywy, jest więc ważna i dla nas: dotyczy bowiem wszystkich mieszkańców "globalnej wioski", ponad miarę ekscytujących się "Big Brotherem" i ekshibicjonistycznymi talk-showami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapewniam,iż nie wszyscy modlą się w intencji chorego księdza!Ja na ten przykład modlę się w ...swojej intencji!A co do świńskiej grypy...grypy wokół mało , świń wprost pieciwnie!Edith. Pisz , pisz,pisz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Laptop odmawia współpracy.Sprostowanie : jest pieciwnie , powinno być : przeciwnie ! Edith.

    OdpowiedzUsuń
  5. Grzegorz
    niestety w rumuńskie UPC ma w swoim jadłospisie chyba programy z całego świata począwszy od aljazeery a skończywszy na televisiao de mozambique ale żadnego polskiego...
    jestem skazana na doniesienia na portalach internetowych
    w przypadku wiadomości rumuńskich to rzeczywiście weryfikuje organoleptycznie
    Edytko
    pisze, pisze...

    OdpowiedzUsuń