Z innej beczki.
Jeszcze walczę ze zdjęciami z weekendu, myślę że do dwóch dni opublikuje i napiszę trochę o wycieczce, która była bardzo interesująca.
A że dawno nie było nic o transporcie :P a wiem że "uwielbiacie" ten temat to mam kilka fotek, bo myślę że czas niektórych uświadomić. Jeśli wydaje Wam się, że wiecie wszystko o korkach i Warszawa jest zatłoczona to myślę że czas najwyższy pozbawić Was złudzeń. Tutaj korki zaczynają się tworzyć po 6 rano i trwają niepodzielnie do 19-20.
Zdjęcie zrobione ok 6.20 z okna. Przypominam że mieszkam w centrum a ulica na fotografii prowadzi na północ do "zaplecza biurowego" Bukaresztu.
Z drugiej strony w metrze też jest prawdziwa szkoła przetrwania. I już kilkakrotnie mi się zdarzyło, że musiałam przepuścić ze dwa pociągi zanim wepchnęłam się do następnego.

Na taki tłum wypracowałam sobie taktykę "z prądem" czyli trzeba zająć strategiczną pozycję jak najbliżej brzegu peronu i dać się porwać fali. Można jeszcze próbować wsiąść w metro jadące w przeciwnym kierunku i wbić się do wagonu na wcześniejszej stacji, która jest trochę luźniejsza, ale to wersja dla zaawansowanych.Jest jeszcze jeden problem z poruszaniem się w metrze, związany z nawykami cywilizacyjnymi, które tutaj jeszcze nie dotarły. Zatem jak wysypuje się z metra tłum, wszyscy udają się do góry całą szerokością schodów. Reguła prawej strony tu nie obowiązuje i dosłownie cała fala zwartą masą przemieszcza się w kierunku wyjścia. Jeśli na nieszczęście pasażer, który akurat chce znaleźć się na peronie, znajduje się na górze schodów, to lepiej żeby przeczekał. Może w tym czasie na przykład wpatrywać się z nostalgią w odjeżdżający pociąg. To lepsze nić próba sforsowania schodów, ponieważ zderzenie z tłumem porwie go z siłą wodospadu w dokładnie przeciwny kierunek. Na schodach ruchomych też wszyscy stoją dokładnie na całej szerokości, a coś takiego jak "szybki pas" po lewej stronie nie istnieje, nawet pomimo rysunków objaśniających mechanizm.
Przy zdrowych zmysłach podtrzymuje mnie jedynie świadomość, że to tymczasowa niedogodność i za kilka tygodni wrócę do naszej wspaniałej cywilizowanej Polski. Inaczej zaczęłabym wyć i rwać włosy z głowy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz