wtorek, 10 listopada 2009

door selection?

Co jakiś czas mam niewymowną przyjemność czytania "wielkich" dzieł, kreatywnych kolegów i koleżanek używających translatora. Jak wielu się przekonało w 100% ufać im nie można:) Chyba cała Polska miała przyjemność zaznajomić się swego czasu z tłumaczeniem zdania "szybka w łózku" które przybrało formę "glass in bed"...
Dziś miałam okazję w drugą stronę (z angielskiego na polski) zobaczyć przykład korzystania z takiego narzędzia jakim jest translator. Otrzymałam zaproszenie na Facebooku na pewne wydarzenie w dwóch wersjach angielskiej oraz polskiej. Oprócz przekładu zdania, które po polsku zwyczajnie nie ma sensu, najbardziej podobał mi się dopisek na końcu. Dodam że dopiero po 30 sekundach zajarzyłam o co chodzi.


Usunęłam wszystkie nazwy własne - nie jest moim zamiarem nikogo obrazić ani wyszydzić.
Na dowód tego chciałam zgłosić wniosek racjonalizatorski żeby w Polsce zamiast obco brzmiących nazw zacząć używać własnego języka i moja propozycja dla "door selection", lekko spreparowana i zmodyfikowana w stosunku do translatora brzmi "wybór u drzwi"
:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz